Kolumbem własnego życia być. Czy Kowalem?

Można by było pomyśleć, że temat postu wynika z przemyśleń inspirowanych dniem pierwszego listopada. Wyjątkowo jednak to nie to święto zmusza mnie ostatnio do nieustannego zastanawiania się nad własną drogą, nad wyborami, których dokonuję i nad kierunkiem, w którym dalej chcę iść. Temat postu nie jest również pomyłką – nie, nie miało być „kowalem”, chociaż bardziej pasuje 🙂
Zobacz: MileMaison.pl
Dużo się ostatnio dzieje. Pomimo, że ciągle dążę do życia zgodnie z ideą slow life, to zupełnie mi to nie wychodzi. Każdy dzień to nowe wyzwania, kolejne przemyślenia i często weryfikacja, czy kolejne moje kroki prowadzą mnie tam, gdzie chcę, aby prowadziły. Niemal codziennie wpadam na coś nowego i mam wrażenie, że kolejną Amerykę odkryłam. I wierzcie mi lub nie, mam wrażenie, że ostatnio jestem nieustającym Kolumbem własnego życia. Tak zwanego sloł lajfu doświadczam jedynie podczas naszych wycieczek w góry. Bo każdego innego dnia dzieje się tyle, że do slow nie ma jak tego przyporządkować.
A wszystko było uporządkowane, przewidywalne. Jeszcze rok temu każdy dzień miał swój stały rytm. Były pewne plany, marzenia były zawsze. Ale działo się to wszystko w miarę spokojnie. Co się takiego zatem stało, że teraz siedzę niczym na karuzeli i codziennie odkrywam na nowo świat?
Powołaliśmy do życia nasz blog, założyliśmy sklep wnętrzarski i po uszy wpadłam w świat tematyki wnętrzarskiej. A że naturę mam raczej ciekawską, to ciągle muszę zaglądać głębiej, iść dalej i sięgać wyżej. Nie wiem czy to zaleta czy wada. Jeśli popatrzeć z punktu widzenia potrzeby stabilizacji to wada. Bo ja ostatnio ciągle muszę robić coś nowego. Chociaż pokrętnie można to ująć również i w takie ramy: jeśli to, że ciągle robię coś nowego i podejmuję nowe wyzwania, staje się pewną stałą w moim życiu, to stabilizacja, którą bardzo cenię i do której dążę, jest w moim zasięgu. I tego się chyba będę trzymać.
Nie wolno mylić oczywiście stabilizacji ze stagnacją. Stagnacji mówię stanowczo nie. Człowiek się musi rozwijać, bo jak się nie rozwija, to najzwyczajniej w świecie się cofa. A ja się cofać nie lubię. No chyba, że o jeden krok do tyłu, by z dystansu popatrzeć, na to, co się dzieje. Z daleka lepiej czasem widać.
Do Nowego Roku, w którym zwyczajowo zapadają różne ważne postanowienia, zostały jeszcze 2 miesiące, a ja listę postanowień noworocznych mam już strasznie długą i jest ona w ciągłym procesie. Do 1 stycznia może zdążę. Co się takiego dzieje w moim życiu, że apetyt na zmiany rośnie? Co powoduje, że codziennie kolumbowy zew się we mnie odzywa? Ludzie? Wychodzi na to, że tak. Spotykam inspirujących ludzi, z którymi rozmawiam i którzy prowokują do myślenia w nieco inny sposób. Rozmawiamy o tym później z Sebastianem, daleko wychodząc poza obszary, w których do tej pory się poruszaliśmy. Czyli to ludzie, w tym mój kochany mąż, są „winni” tej mojej karuzeli. Karuzeli wyzwań, przemyśleń, decyzji.Ostatnio nasze rozmowy wyglądają tak, że ja mówię, a Sebastian, który od dwóch tygodni boryka się z zapaleniem oskrzeli i zapaleniem krtani, milczy, bo mówić nie może. Ale dzięki temu milczeniu, ja mogę mówić i mówić i wyciągać wnioski, potem się trochę dziwić, że to tak, a nie inaczej, potem wpadać na coś nowego, zaprzeczać ostatnim wnioskom, znów mówić, mówić i rozważać rozmaite opcje. A mąż mój słucha. Jest świetnym słuchaczem i być może dzięki temu właśnie, przez te ostatnie dwa tygodnie tyle we mnie przemyśleń i odkryć 😀 Kolumbem własnego życia się stałam, ale tym stwierdzeniem Ameryki nie odkryłam 😀
Powszechnie wiadomo przecież, że przychodzi taki czas na człowieka, w którym następuje weryfikacja wcześniej poczynionych założeń. Ale żeby tych weryfikacji było jak w kalejdoskopie jakimś, aż tyle, że niemal codziennie nowa? Co się dzieje? I tyle nowych pasji, nowych marzeń się pojawia, a każde z nich prowokuje kolejne i kolejne. A że hołduję przekonaniu, że marzenia się spełniają, to nie pozostaje mi nic innego, jak podejmować działania, które poprowadzą do ich spełnienia. Tych marzeń. Tego marzenia. Wszystkich ich? Wszystkich nie muszę spełniać, bo strach pomyśleć, jak szczęśliwym człowiekiem mogłabym zostać :)To oczywiście z przymrużeniem oka, bo ja już jestem szczęśliwa. Pewnie dlatego, że niewiele mi do tego mojego szczęścia potrzeba, o czym pisałam już Wam nie raz. Szczęśliwa jestem, bo jest jak jest. To znaczy normalnie. Normalnie, bo mam wszystko, czego mi trzeba czyli: kochających rodziców, kochającego męża, zdrowie, plany, pasje, marzenia i chęci działania. Więcej nie potrzebuję (prócz domku w górach). Normalnie, bo pozwalam życiu, aby trochę mnie prowadziło, nie opieram się, nie walczę, nie protestuję, gdy zdarzy się coś nowego, co powoduje zmianę wcześniej ustalonego porządku. Normalnie, bo pozwalając życiu, by mnie prowadziło, czynię to z pełną premedytacją. Bo tylko wtedy umysł ma szansę otworzyć się w taki sposób, by dostrzec coś, czego się nie brało pod uwagę. Normalnie, bo na całe szczęście nie jestem człowiekiem idealnym, mam swoje wady i słabsze chwile. Normalne, bo wiem, że ta karuzela, która teraz się toczy, niedługo się zatrzyma, gdy sobie wszystko uporządkuję, nazwę i skrystalizuję kierunki, w których chcę się rozwijać.A oto ja: szczęśliwy człowiek 🙂 Zdjęcie zrobiła mi Ewa z SeeHome na ostatnich targach kontury. Człowiek opatulony, bo lekko przeziębiony, ale szczęśliwy. A dlaczego akurat to zdjęcie? Bo udział w konturach był dla mnie pewnego rodzaju przełomem. W związku z tym wydarzeniem spotkałam właśnie tych ludzi, o których Wam wyżej pisałam. Inspirujących, pełnych dobrej energii ludzi, z którymi prowadziłam rozmowy na łamach blogu, z którymi rozmawiałam na samych targach i z którymi jeszcze będę rozmawiać. Kontury. były dla mnie zatem pewnym przełomem.
Magda Dudzic
Czy to nie piękne być tak Kolumbem własnego życia? To nie tylko piękne, ale wręcz konieczne – życie to proces, któremu warto dotrzymywać kroku. I do tego Was zachęcam Kochani – odkrywajcie siebie, przysłuchujcie się sobie, przyglądajcie się czasem inaczej temu, co dookoła się dzieje. Bo nie ma nic gorszego niż rutyna i pewne stałe, których się uparcie trzymamy. Poddając się tylko nim, można przeoczyć w życiu wiele cennych chwil. I nie ma nic gorszego niż brak wiary, że takim Kolumbem można się stać w każdej chwili. Kolumbem czy kowalem… chodzi po prostu o to, by cieszyć się życiem i czerpać z niego pełnymi garściami. I ja wiem, że Wy o tym wszystkim wiecie, ale warto sobie czasem o tym przypominać 🙂

DO DZIEŁA!

I żeby nie było, że post nie jest wnętrzarski, chociaż jak już kiedyś pisałam, nasze wnętrza, to najpiękniejsze wnętrza na świecie, to zapraszam Was do typowo wnętrzarskiego konkursu, który organizuje Gumtree, a ja mu w tym z ogromną przyjemnością pomagam. Bo fajnie jest spełniać swoje marzenia, ale jeszcze fajniej jest spełniać marzenia innych 🙂

Jeśli zatem marzycie o zmianach w swoich czterech ścianach, marzycie o nowej aranżacji mieszkania czy domu, nie macie pomysłu na zmiany, a czujecie, że ich potrzebujecie – koniecznie i bez żadnych wątpliwości weźcie udział w konkursie. Ja nie mogę, chociaż przydałoby się parę zmian i u nas, bo jestem w jury, które wybierze trzy zwycięskie miejsca. To ta mniej przyjemna konsekwencja objęcia patronatem tak wyjątkowego wydarzenia 🙂

I nie zachęcam Was do konkursu typowo – jest konkurs, bierzcie w nim udziałI tyle. Podjęłam się objęcia tego konkursu swoim patronatem, bo nie jest to konkurs zwykły. I to nie tylko dzięki nagrodom. Niezwykły jest dlatego, bo prowokuje do działania, do podjęcia tego ryzyka, że trzeba coś zrobić więcej, by wygrać. Bo w życiu tak trzeba – trzeba działać. I ja Was zachęcam do wzięcia w nim udziału z całą swoją wiarą w to, że marzenia się spełniają – nie bójcie się marzyć i nie bójcie się podejmować działań, by te marzenia realizować! I teraz też – aparaty w dłoń, potem długopis do ręki (albo myszka od razu) i działajcie 🙂 A ja trzymam za wszystkich kciuki i wszystkim tak samo życzę powodzenia.

Czekamy na Wasze zgłoszenia do  9 listopada do 21.00. A nagrody to profesjonalne aranżacje wnętrz artykułami o wartości 7000 zł (I miejsce), 5000 (II miejsce) oraz 2000 zł i wskazówki aranżacyjne za miejsce III. I co? Nie warto? Warto! Macie jeszcze kilka dni: pomyślcie, zróbcie parę zdjęć lub nakręćcie film i wyślijcie je wraz z listem, w którym napiszecie, dlaczego mamy wybrać właśnie Was na adres: konkurs@gumtree.pl Wszystkie informacje o konkursie i pełny regulamin znajdziecie na stronie: tutaj

post

Trzymam kciuki!!!

Dodaj komentarz