Letnie meble ogrodowe z Gumtree – renowacja DIY

O autorze: Luiza Krolczuk – od lat fascynuje ją urządzanie wnętrz. Pewnego dnia zapragnęła o tym pisać, by dzielić się swoimi inspiracjami oraz własnymi realizacjami. Tak powstał blog http://www.homelikeilike.com/

Co robić, jeśli budżet ogranicza wolność wyboru? Odkąd sięgam pamięcią, stawiam na zakupy z drugiej ręki, kierując się czterema powodami:

  1. Odkupując od kogoś rzecz używaną, możemy wejść w posiadanie czegoś z wyższej półki, na co w pierwszym zakupie po prostu nie byłoby nas stać.
  2. Rzecz z drugiej ręki jest już przetestowana – w większości przypadków, co miało się z nią stać (niedobrego), stało się już przy pierwszym właścicielu, więc taki zakup, paradoksalnie, kryje w sobie mniej niespodzianek niż tzw. nówka sztuka.
  3. Zakupy second hand są ekologiczne – każdego dnia na śmietnikach całego świata lądują w pełni wartościowe rzeczy, zupełnie niepotrzebnie dając zielone światło dla produkcji kolejnych, niepotrzebnych przecież rzeczy.
  4. I w końcu, kupowanie z drugiej ręki jest social friendly! Fajnie jest podjechać do nieznanych sąsiadów po odbiór czegoś, co u nich zawadza w garażu. Można trafić w okolice, do tej pory jeszcze nieznane i rozpocząć cenną znajomość.

Kierując się tymi właśnie względami postanowiłam poszukać mebli ogrodowych na portalach z ogłoszeniami. Tak trafiłam na www.gumtree.pl i na komplet nie do zdarcia, wykonany z kutego metalu i drewna. Meble były do odebrania po sąsiedzku i okazało się, że są w doskonałym stanie, nie potrzebowały gruntownej renowacji, a jedynie ogólnego odnowienia, chociaż prace zajęły mi w sumie trzy dni intensywnych wysiłków.

Postanowiłam zmienić kolor metalu, ponieważ brąz (mimo że ostatnio mocno bronię tego koloru), nie pasował mi do koncepcji. Deski na blacie, siedziskach i oparciach wymagały tylko odświeżenia.

Przygotowałam: czarną farbę do metalu, białą farbę do drewna (obie farby do zastosowań zewnętrznych), drucianą szczotkę do montowania na wkrętarce, papier ścierny i tarczę do montowania na wkrętarce, dwa pędzle do farby do metalu i oczywiście rękawiczki.

Prace rozpoczęłam od usunięcia starej warstwy malarskiej. Nie było potrzeby ścierania wszystkiego do zera. Potrzebowałam jedynie usunąć złuszczoną farbę i z metalu, i drewna, a następnie wszystko zmatowić, żeby zapewnić nowej farbie lepsze przyleganie.

Oczyszczanie zaczęłam od szczotki drucianej, którą założyłam na moją ulubioną wkrętarkę akumulatorową. Na tym etapie zależało mi przede wszystkim na usunięciu rdzy, złuszczonej w paru miejscach farby z metalu oraz złuszczonej farby na drewnie.

Następnie wymieniłam końcówkę zakładając tarczę z papierem ściernym o ziarnie 80 i dokończyłam czyszczenie drewna.

Kolejnym etapem było usunięcie pyłu powstałego po szlifowaniu. Użyłam do tego najpierw suchej ściereczki, a następnie ściereczki zwilżonej benzyną ekstrakcyjną.

Teraz mogłam już rozpocząć malowanie. Postanowiłam zacząć od części metalowych, aby później ewentualnie oczyścić drewno z zanieczyszczeń z czarnej farby (co mogłoby wymagać ponownego przetarcia papierem ściernym). Uznałam, że biała farba do drewna, bardziej delikatna, będzie też w razie czego dużo łatwiejsza do usunięcia z metalu, bez uszkadzania nowej powłoki malarskiej –  i tak też faktycznie było.

Wąski pędzel pozwolił na precyzyjne malowanie, dzięki czemu farba nie wchodziła tam, gdzie nie powinna, czyli na drewno. Tutaj widać oczyszczone deski na siedzisku – farba zeszła całkowicie tylko w tych miejscach, gdzie powłoka malarska była najmocniej zniszczona, pozostałą powierzchnię należało po prostu odświeżyć. I jeszcze jedna uwaga: malowanie czernią po brązie do dosyć żmudne zadanie! Należy zadbać nie tylko o dobre światło, ale także o prawidłowy kąt jego padania, ponieważ w niesprzyjających warunkach po prostu nie widać granicy między kolorami, co bardzo utrudnia pracę!

Wybrałam farbę do metalu, która nadaje się do nakładania bez podkładu. Do malowania użyłam dwóch pędzli – wąskiego i szerokiego – i przyznam, że wąski sprawdził się dużo lepiej, ponieważ fantazyjnie wygięte elementy wymagały bardzo precyzyjnego malowania. Zostawiłam farbę do wyschnięcia na całą noc, ponieważ przed przystąpieniem do malowania drewna musiałam metal zabezpieczyć taśmą malarską, a słabo wyschnięta warstwa farby mogłaby ulec uszkodzeniu, dlatego, żeby nie odkleiła mi się razem z taśmą, wolałam zaczekać na solidne jej wyschnięcie.

Malowanie wykonałam na świeżym powietrzu, ale podłoże, czyli kostkę brukową, zabezpieczyłam szarym papierem. Tu znowu zaprocentowały moje skłonności do rozsądnego gospodarowania – nie wyrzucam od razu opakowań po meblach, których w ramach przeprowadzki mam sporo. Taki karton jest bezcenny przy różnych pracach remontowych!

Deseczki na oparciach dały się łatwo odkręcić, dlatego zdjęłam je i malowałam osobno. Dzięki temu nie musiałam obklejać taśmą całych krzeseł.

O ile do pomalowania metalu wystarczyła tylko jedna warstwa, plus małe, punktowe poprawki, o tyle drewno wymagało naniesienia kilku warstw.

Czekając na ich wyschnięcie postanowiłam pomalować również na biało stary wiklinowy koszyk (ktoś wyrzucił go kiedyś przed dom, postanowiłam mu dać drugie życie). Koszyk, po dokładnym umyciu wodą z węża ogrodowego (silnym strumieniem) i po wyschnięciu, pomalowałam farbą w sprayu. Żeby nie pobrudzić trawy i wszystkiego dookoła, włożyłam koszyk do dużego kartonowego pudła.


Te trzy koszyki ktoś wyrzucił przed dom w dniu wywożenia tzw. gabarytów. Postanowiłam je zabrać i dać im drugie życie. Były jeszcze za młode na wysypisko śmieci.

Komplet mebli wygląda idealnie w moim nowym ogródku. Wszystko tu jest jeszcze bardzo młode, trawa posiana zaledwie parę tygodni temu, nowe nasady. Już widzę, że przy stole mogę spokojnie zmieścić nie cztery, a sześć krzeseł i nawet mam na oku kolejne dwa do odnowienia! Co więcej, ciężki i solidny stół jest doskonałą podstawą pod parasol, której zawsze mi brakowało. Czas na ogrodowe party!

Jedna myśl na temat “Letnie meble ogrodowe z Gumtree – renowacja DIY”

Dodaj komentarz